Demetriusz urodził się w Pelli jako syn kowala. Ojciec od najmłodszych lat przyuczał go do swojego zawodu. Chłopiec radził sobie fenomenalnie i świetnie rokował na przyszłość. Miał jednak ogromnego pecha, który już niejednokrotnie przeszkodził mu w drodze do celu. Po latach terminowania u swojego ojca, w końcu przyszedł czas, kiedy mógł odbyć egzamin i zyskać miano mistrza w swoim fachu. Dzień przed sprawdzianem stwierdził, że nie da rady zmrużyć oka przed tym ważnym wydarzeniem, więc postanowił jeszcze trochę poćwiczyć i dopiąć wszystko na ostatni guzik. Chłopak był tak pochłonięty treningiem, że całkowicie stracił poczucie czasu i zapomniał o otaczającym go świecie.
Z transu wyrwał go rozpaczliwy krzyk ojca. Okazało się, że Demetriusz zmrużył oko, zasnął na stojąco i przez przypadek trącił parę iskier na okoliczną strzechę. Kuźnia wraz z domostwem szybko zajęły się ogniem. Wprawdzie wszyscy zdążyli w porę zareagować i nikt nie ucierpiał, ale cały rodzinny dobytek poszedł z dymem. W tym przypadku młodzieniec nie mógł liczyć na wyrozumiałość swoich rodziców. W wyniku wypadku okrył się złą sławą i został wygnany z miasta.

Macedoński Odyseusz
Demetriusz borykał się z głębokim poczuciem winy. Nie dość, że pogrzebał swoje marzenia i oczekiwania rodziny, to jeszcze został napiętnowany przez całą lokalną społeczność. Zdawał sobie sprawę ze swoich czynów i postanowił za nie odpokutować. Wyruszył w podróż na południe. Po drodze mijał greckie miasta, ale nie zagrzał tam miejsca na długo. Osiadł dopiero u podnóża Olimpu, gdzie zatrudnił się na uprawie winorośli. Połączenie słonecznej pogody i pękającej w szwach winiarni nie mogło się skończyć dobrze dla niezdyscyplinowanego młodzieńca. Uzależnił się od alkoholu, przez co zaniedbał swoją pracę. Lato było wyjątkowo ciepłe, więc bez odpowiedniej uwagi plony szybko uschły. Chłopak znowu został wygnany i skazany na dalszą tułaczkę.

Nowy rozdział
Demetriusz dotarł do klifu w okolicy Sparty, gdzie zamierzał rzucić się w morskie odmęty i ostatecznie skończyć swój upokarzający żywot. Kiedy był pogodzony ze swoim losem napotkał na grupę wędrowców, którzy okazali się handlarzami niewolników. Chłopak został schwytany i skierowany do szkoły gladiatorów. Lata pracy w kuźni sprawiły, że dysponował ponadprzeciętną siłą. W efekcie wyrósł na najsilniejszego przedstawiciela swojej grupy i odnosił wiele sukcesów na arenie. Jego osiągnięcia nie umknęły uwadze lokalnych władz. Demetriusz i gladiatorzy zostali wcieleni do armii, aby stawić czoła barbarzyńcom, którzy stopniowo przełamywali granice Cesarstwa Rzymskiego. W boju dał się poznać jako wyjątkowo waleczny wojownik, który zyskał miano „Wilka z Pelli” i stał się postrachem najeźdźców.
Niejednoznaczny finał
Wkrótce szczęście odwróciło się od niego. Został skierowany na samobójczą misje naprzeciw wojskom dysponującym znaczną przewagą liczebną. Rzymskie oddziały zostały zdziesiątkowane, a Macedończyk cudem uszedł z życiem. Wówczas stwierdził on, że dłużej nie musi walczyć za cudzą sprawę. Odpokutował za swoje winy i postanowił wrócić do domu. Od rodzinnej Pelli dzielił go maratoński dystans, czyli 42 kilometry. Wstał i zaczął biec przez spaloną ziemię i opustoszałe wioski. Ostatkiem sił przekroczył granicę ukocghanej miejscowości. Dobiegł przed oblicze ojca i powiedział: „Przepraszam”. Wtedy skonał z wycieńczenia.
