Alfred Zweiberg był polskim przedsiębiorcą z niemieckimi korzeniami. W latach dziewięćdziesiątych odziedziczył po ojcu fabrykę kolanek hydraulicznych. W pracy był bardzo sumiennym dyrektorem o wielkim sercu. Posiadał on grono zaufanych specjalistów, którzy przez całe życie pomagali budować rodzinny biznes. Postanowił jednak zmienić dotychczasową politykę rekrutacyjną. Zamiast zatrudniać obiecujących młodych ludzi z fachem w ręku, postanowił rozejrzeć się po najciemniejszych zakamarkach rodzinnego Żyrardowa. Nigdy nie był obojętny na ludzką krzywdę i niesprawiedliwość społeczną. Jednocześnie uważał, że nie istnieje coś takiego jak przeznaczenie. Każdy jest kowalem swojego losu, tylko czasem trzeba dopomóc człowiekowi w potrzebie. W związku z tym postanowił zatrudniać ludzi, którzy zbłądzili przez używki.

Wspaniałomyślny i surowy
Alfred był krytykowany przez rodzinę, ale jego wizja znacznie wykraczała poza możliwości poznawcze swoich krewnych. Wierzył, że człowiek może stanąć na nogi. Potrzebuje tylko szacunku, motywacji i odrobiny dyscypliny. W związku z tym zapewnił nowym pracownikom dach nad głową, a także dał im pensję na poziomie wykwalifikowanych specjalistów. Twierdził on, że zaufanie zaprocentuje w przyszłości.
Alfred oświadczył nowozatrudnionym, że mają jego pełne wsparcie, ale muszą porzucić nałogi. Był on realistą, więc nie spodziewał się natychmiastowej przemiany u swoich podwładnych. W związku z tym każdemu stażyście dawał pół roku na transformację. W tym czasie przymykał oko na różne ekscesy. Kiedy upłynęło sześć miesięcy odbywała się rozmowa w gabinecie dyrektora. Od tej pory pracownicy musieli być trzeźwi, a każde potknięcie będzie skutkowało utratą pracy. Strategia okazała się strzałem w dziesiątkę. Nowi pracownicy stali się innymi ludźmi i pomogli rozbudować fabrykę do poziomu, o którym wcześniej Zweibergowie nawet nie śnili.

Wizjoner z gołębim sercem
Alfred miał już za sobą imponujące sukcesy jako ekspert ds. human resources, ale musiał też pomyśleć o skalowaniu swojego biznesu. Zatrudnianie nowych pracowników wydawało się najbardziej intuicyjnym rozwiązaniem, ale to było zbyt proste. W związku z tym pojechał do Japonii, gdzie przeznaczył cały kapitał na zakup robotów wyposażonych w sztuczną inteligencję. Nowoczesna technologia działała w myśl założeń uczenia maszynowego. W pełni zautomatyzowane ramiona tworzyła kolanka hydrauliczne najwyższej możliwej jakości. Dodatkowo nowoczesne podejście do produkcji pozwoliło na konstruowanie czterokrotnie większej liczby wytworów niż przy zastosowaniu ludzi.
Światowa kariera
Na tym etapie przedsiębiorca mógłby zwolnić pracowników, ponieważ całą pracę wykonywały roboty. Pamiętał jednak o swoich korzeniach i nie mógł zapomnieć o wszystkich zasługach swoich podwładnych. W związku z tym cała kadra została wysłana do Warszawy na cykl szkoleń z zakresu marketingu internetowego i zajęła się promowaniem marki na szeroką skalę. O firmie wkrótce usłyszeli właściciele start-upów z Doliny Krzemowej. Niektórzy osobiście przybyli do Żyrardowa, aby na własne oczy zobaczyć kolankowe imperium. Jednym z nich był Elon Musk, który zatrzymał się na dłużej i postanowił dokładnie przyjrzeć się standardom pracy, aby przenieść część doświadczeń na własny grunt. Zupełnie przez przypadek odkrył, że kolanka mogą być zastosowane w budowie promów kosmicznych. Co więcej, takie rozwiązanie znacznie skraca czas podróży z Ziemi na Marsa. Wieść o wielkim przełomie dotarła do Neila Armstronga, który w programie publicystycznym Ellen Degeneres powiedział, że uczenie maszynowe było małym krokiem dla Zweiberga, ale wielkim dla ludzkości.
