Młody Bogdan należał do rodziny Robaków, którzy od lat trudnili się uprawą roli na ziemi sieradzkiej. Jego krewni odprawiali pańszczyznę na rzecz lokalnego możnowładcy, Jeremiasza Batyckiego. Robakowie byli pogodzeni ze swoją pozycją w hierarchii społecznej, a ich ambicje nigdy nie wykraczały poza gospodarstwo. Najznamienitszym przodkiem Bogdana był Jarosław, który kiedyś wyruszył do okolicznego Sieradza, aby kupić zapasy miodu pitnego na biesiadę szykowaną przez lokalnych arystokratów. Nikt z rodziny nie zapuścił się kiedykolwiek tak daleko jak on. Jego postać była podziwiana, ale z drugiej strony piętnowana za lekkomyślność. Bywał określany mianem lekkoducha, który bujał w obłokach zamiast skupić się na swoich obowiązkach. Bogdan zupełnie nie rozumiał tego podejścia. Dla niego Jarosław był wzorem do naśladowania.

Poszukiwacz przygód
Rzeczpospolita wdała się w kolejny zbrojny konflikt, więc okoliczni możnowładcy musieli wyruszyć na front, aby dowodzić elitarnymi chorągwiami. Na dworze pozostały tylko kobiety i senior rodu, który dobiegał stopniowo końca swojego życia. Bogdan stwierdził, że lepsza okazja na poznanie świata już się nie powtórzy. W nocy po zakończonej pracy wymknął się po cichu ze swojej lepianki i wyruszył w kierunku Sieradza. Na jego szczęście strażnicy zasnęli podczas pełnienia warty, więc brama do grodu stała otworem. Młodzieniec przemknął do dolnego miasta i przywłaszczył sobie wymyślne ubrania, które suszyły się przed domem lokalnego szkutnika.
Wielkomiejski blichtr
Bogdan chciał brać życie pełnymi garściami, ale brakowało mu pieniędzy. Na początek zatrudnił się jako pomoc w lokalnej gospodzie. Szybko przekonał się, że uczciwa praca nigdy nie pozwoli mu na zaspokojenie swoich oczekiwań. Trzymał się dotychczasowej posady, ponieważ mógł niepostrzeżenie zabierać miód pitny z piwniczki, kiedy tylko właściciel przybytku kierował się na spoczynek. Jednocześnie szukał dla siebie alternatywnego zajęcia, które umożliwi mu napełnienie kieszeni w szybkim tempie.
Wyjęty spod prawa Bogdan Robak
Pańszczyzna w Polsce działała w taki sposób, że chłopi nie mieli żadnych szans na godne życie. Bogdan nie miał zamiaru skazywać siebie na niewolniczą pracę. W związku z tym zaczął doskonalić swoje umiejętności w sztuce kradzieży. Zaczęło się od podkradania szylingów z kieszeni pijanych biesiadników. Wraz z rozwijaniem swoich nieprzyzwoitych zdolności stawił czoła większym wyzwaniom. Pod osłoną nocy wkradał się do górnego miasta i plądrował domy śpiących kupców. Jego majątek szybko się powiększał, a on sam zyskiwał coraz większą popularność wśród mieszkańców. Szczęście odwróciło się od niego po upływie kilku miesięcy. Wówczas Jeremiasz Batycki wrócił ranny z frontu. Przejechał na swoim koniu przez bramę i pech chciał, że akurat wpadł na Bogdana. Możnowładca natychmiast poznał przebierańca i bez wahania rozkazał wtrącenie go do lochu. Młody Robak myślał, że wkrótce zawiśnie na szubienicy, ale co przeżył to jego. Arystokrata wziął jednak pod uwagę lojalność jego krewnych i postanowił darować mu życie. W ten sposób Bogdan wrócił do uprawy roli i już do końca swoich dni odprawiał pańszczyznę, tak jak było mu pisane. Ani przez chwilę nie żałował jednak przeżytej przygody.
