Czemu Polacy źle wspominają krzyżowców?

Na początek możemy uspokoić wszystkich zaskoczonych czytelników. Zapewne wiele osób założyło, że mieliśmy na myśli Krzyżaków, ale popełniliśmy błąd rzeczowy. Powiedzmy sobie jednak szczerze. Każdy doskonale zdaje sobie sprawę z przyczyn polskiej niechęci wobec przedstawicieli Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Wzajemne żale ciągnęły się przez kolejne wieki i przełożyły się nawet na późniejsze relacje polsko-niemieckie. Niewiele osób jednak zdaje sobie sprawę z pewnych niesnasek pomiędzy Polakami a krzyżowcami. Poniżej postaramy się przybliżyć parę faktów z okresu krucjat do Ziemi Świętej.

krzyżowiec

Złamana przysięga

Pierwsza wyprawa krzyżowa odbyła się u schyłku XI wieku. Na terenie współczesnych Węgier 10 tysięcy świetnie wyszkolonych piechurów dołączyło do reszty krzyżowców dowodzonych przez przedstawicieli Królestwa Francji. Celem misji było opanowanie Jerozolimy oraz całej Ziemi Świętej, a także wyzwolenie chrześcijan spod muzułmańskiego jarzma. Kilkudziesięciotysięczna armia wkrótce dotarła do murów Konstantynopola, gdzie musiała odbyć krótkie negocjacje z cesarzem. Władca pozostałości Imperium Rzymskiego zażądał, by wszystkie ziemie odebrane muzułmanom trafiły w ręce Bizancjum. Przywódcy krzyżowców przystali na tę propozycję. Po osiągnięciu postawionych założeń postanowili jednak wycofać się z danego słowa, a z Polaków uczynili kozłów ofiarnych, których obarczono winą za złamanie warunków umowy.

Znak zakonu krzyżackiego

Drugie podejście

Około 50 lat później odbyła się druga wyprawa krzyżowa. Polacy wyciągnęli wnioski po poprzednim zawodzie i nie zamierzali ponownie dać się wykorzystać nieuczciwym sprzymierzeńcom. Tym razem krzyżowcy zamierzali skoncentrować się na zajęciu Damaszku, który pozostawał do tej pory neutralnym miastem. Oblężenie trwało 5 dni i pochłonęło wiele ofiar, zwłaszcza po europejskiej stronie. Morale w chrześcijańskim obozie było tragiczne, ale Polacy nie tracili hartu ducha. Podczas zwiadu po okolicznych lasach odkryli ukryty tunel, który prowadził do centrum miasta. Dowódca biało-czerwonych rozmówił się z Królem Francji. Zasugerował, że wyślę do środka swoją elitarną jednostkę, która pod osłoną nocy otworzy bramę, a wówczas cała armia wedrze się do środka. Monarcha przystał na tę propozycję. Najlepiej wyszkoleni polscy wojownicy przeszli tajemnym przejściem i zgodnie z planem otworzyli miejskie bramy. Ich pobratymcy natychmiast wdarli się do środka, ale cała reszta europejskiej armii nawet nie drgnęła. Okazało się, że niemieccy i francuscy dowódcy dobili już targu z muzułmanami. Ustalili wówczas, że odstąpią od ataku, ale w zamian otrzymają posiadłości w Ziemi Świętej i nie będą musieli wracać do ojczyzny.

Podwójne rozczarowanie

Polacy zostali dwukrotnie pozostawieni na pastwę losu przez ludzi, którzy przedstawiali się jako sprzymierzeńcy. Bohaterstwo i bezgraniczna uczciwość biało-czerwonych została uhonorowana pieśnią pt. „Ballada o krzyżowcu”, która była wykonywana przez wędrownych bardów w tawernach na terenie całej Europy. Wkrótce taka postawa zaczęła być karana śmiercią, ponieważ zachodnie mocarstwa chciały wymazać pamięć o swojej haniebnej postawie. Dzisiaj można uznać, że propaganda zadziałała zgodnie z planem, ponieważ nikt już nie pamięta o udziale Polaków w wyprawach krzyżowych.