Herod Wielki był rzymskim dygnitarzem, który został przez swojego ojca mianowany namiestnikiem Galilei oraz królem Judei. Władca miał świetny zmysł organizacyjny i wprawnie zarządzał powierzonym mu terytorium. W trakcie panowania udało się mu przyłączyć wiele okolicznych ziem do swojego państwa, a także zbudować wiele monumentalnych budowli takich jak Twierdza Antonia, port w Cezarei oraz nowe skrzydło w jerozolimskim kompleksie świątynnym. Na wszystkich wymienionych płaszczyznach Herod radził sobie świetnie, ale miał jeden poważny problem, który spędzał mu sen z powiek.

Zaufanie waluta przyszłości
Król każdego dnia mierzył się ze sporą odpowiedzialnością związaną z zarządzaniem swoim państwem. Z jednej strony lokalna ludność nie była zbyt przychylna i w każdej chwili mogło wybuchnąć powstanie, które wymknie się spod kontroli. Z drugiej strony znajdowali się rzymscy urzędnicy najwyższego szczebla, obserwujący każdy ruch namiestnika. Niejeden człowiek nie potrafiłby racjonalnie myśleć w obliczu takiego stresu, ale nie Herod. Wymienione kwestie traktował jak błahostki i zupełnie nie zwracał na nie uwagi. Prawdziwie obawiał się jedynie zdrady ze strony najbliższych współpracowników.
Kiedy przeczucie staje się obsesją
Poziom inwigilacji wprowadzonej przez Heroda przekraczał wszelkie granice absurdu. Rozkazał swoim, by nie zbliżali się do miasta, ponieważ obawiał się, że bogaci kupcy mogą przekupić naiwnych żołnierzy i w ten sposób wdrożyć plan zamachu. Każdy przejaw niesubordynacji był karany miesięcznym pobytem w lochu. Co więcej, każdy kto odbywał audiencję u namiestnika musiał zdjąć swoje szaty. Taki zabieg miał na celu upewnienie się, że przybysze nie chowają żadnej broni pod odzieniem. Psychoza Heroda zaczęła stopniowo odbijać się na jego poważaniu. Żołnierze twierdzili, że dowódca traktuje ich gorzej niż okupowany naród, a wpływowi mieszkańcy byli oburzeni koniecznością obnażania się na salonach. Król odbierał oznaki niezadowolenia, ale nie zamierzał podejmować żadnych kroków. Wychodził on z założenia, że każde środki są słuszne jeśli służą zapewnieniu mu komfortu psychicznego i spokoju ducha.

Nowe zagrożenie
Pewnego dnia do Heroda dotarły wieści o narodzinach przyszłego króla żydowskiego w okolicznym Betlejem. Namiestnik zazwyczaj nie obawiał się przewrotów wśród lokalnej społeczności, ale tym razem pojawiły się okoliczności, które wzbudziły jego niepewność. Najznamienitsi kapłani, wpływowi kupcy, przybysze zza granicy – wszyscy mówili o nowo narodzonym władcy i zamierzali odwiedzić go z wizytą. W takiej sytuacji Herod poczuł, że wszyscy go opuścili i całkowicie postradał zmysły. Niezwłocznie wybiegł na dziedziniec i przywołał wszystkich żołnierzy stacjonujących na miejscu. Rozkazał im wyruszyć do Betlejem i wymordować wszystkich chłopców poniżej drugiego roku życia, co zostało później określone jako rzeź niewiniątek. Strażnikom nie uśmiechało się wykonywać tak uwłaczającego rozkazu, ale musieli pozostać posłuszni, aby samemu nie narazić się królowi. Wykonali oni swoje zadania, a Herod uważał, że jest bezpieczny. Jeśli chodzi o rzeź niewiniątek, znaczenie tego wydarzenia bywa podważane przez historyków. W różnych źródłach pojawiają się zgoła odmienne poglądy odnośnie przebiegu zdarzeń.
